poniedziałek, 11 listopada 2013

Czym jest historia kredytowa

Historia kredytowa to zbiór informacji na temat wcześniejszych zobowiązań danej osoby. Są to dane o jej wcześniejszych kredytach, pożyczkach, posiadanych kartach kredytowych czy poczynionych debetach. Informacje obejmują zarówno niedawne kredyty jak i zobowiązania dużo wcześniejsze. Historia kredytowa dostępna jest w postaci czytelnych raportów. 

Jak wygląda raport historii kredytowej?

Raport ma postać przejrzystego spisu historii z podziałem na zaciągnięte pożyczki i kredyty z uwzględnieniem terminowych spłat lub ewentualnych opóźnień.

W czym pomaga historia kredytowa

Historia kredytowa jest zbiorem informacji na temat spłacania poprzednich zadłużeń. Stanowi więc przydatne dane dla banków i innych instytucji finansowych na temat wiarygodności klienta, który aktualnie stara się o kredyt lub pożyczkę.

Gdzie przechowywana jest historia kredytowa?

Historia kredytowa przechowywana jest w Biurze Informacji Kredytowej. Jest to instytucja, która zajmuje się gromadzeniem i integrowaniem tego typu informacji. Do zadań BIK należy również udostępnianie tych danych instytucjom bankowym i finansowym w momencie, gdy klient stara się o kredyt. Dzięki zastosowaniu innowacyjnych technologii możliwe jest dokładne śledzenie posunięć finansowych każdego klienta. Dane posiadane przez BIK są więc aktualne i rzetelne. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że w rejestrach Biura Informacji Kredytowej dane na temat nieterminowanych spłat danego kredytobiorcy przechowywane są aż przez 5 lat. W tym czasie starania o kredyt mogą więc zakończyć się niepowodzeniem. Aby w raporcie ukazała się nieprzychylna informacja wystarczy przekroczyć wymagany termin spłaty o dwa miesiące i nie zareagować na ponaglenie zapłaty.

Jak tworzy się historię kredytową

Historia kredytowa tworzy się poprzez zaciąganie kolejnych kredytów czy pożyczek. W momencie ubiegania się o kredyt czy pożyczkę, bank lub instytucja finansowa wnioskują do BIK o udzielenie informacji na temat wiarygodności danego klienta. BIK wysyła raport do danej instytucji. Gdy historia kredytowa jest pozytywna, bank udziela kredytu lub pożyczki. Terminowe spłacanie zadłużenia jest odnotowywane w BIK i dane na temat historii kredytowej danego klienta są uaktualniane. Cykl powtarza się przy każdym nowym kredycie czy pożyczce, dodając do raportu nowe informacje na temat danego klienta.

Pozytywna historia kredytowa

Pozytywna historia kredytowa jest marzeniem każdego kredytobiorcy. W raporcie znajdują się bowiem wtedy informacje o regularnym spłacaniu wszelkich zobowiązań, a wzięcie kredytu jest o wiele łatwiejsze. Dla banków i innych instytucji finansowych klient z pozytywną historią kredytową jest o wiele bardziej wiarygodny. Świadczy ona bowiem o sumienności, odpowiedzialności oraz wypłacalności danej osoby. Wszelkiego rodzaju zadłużenia działają na wizerunek kredytobiorcy bardzo niekorzystnie, nadszarpując jego wiarygodność w oczach banku czy spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej.  

Jak sprawdzić swoją historię kredytową?

Sprawdzenie swojej historii kredytowej jest możliwe dzięki usługom, jakie oferuje swoim klientom Biuro Informacji Kredytowej. Dzięki wykupieniu odpowiedniego pakietu można wygodnie sprawdzić swoją historię kredytową zawsze wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Z tego typu usług mogą skorzystać zarówno osoby prywatne jak i firmy. Zazwyczaj są one opłacane w postaci abonamentu.

Czy da się wyczyścić historię kredytową?

Wiele osób zastanawia się, czy jest możliwe wyczyszczenie swojej historii kredytowej i rozpoczęcie starania się o kredyt z czystym kontem. Spora ilość klientów daje się nabrać na głośne hasła wielu instytucji, które rzekomo zajmują się czyszczeniem historii kredytowej. Takie firmy wykonują jednak czynności, które z powodzeniem mógłby zrobić sam zainteresowany. Do ich obowiązków należy bowiem wysyłanie do BIK próśb o ugodę. Niestety, za tego typu usługi należy słono zapłacić. Jak ustrzec się przed takimi oszustami? Najprostszym sposobem jest oczywiście terminowe spłacanie zadłużeń, przez co w raporcie na nasz temat w BIK nie pojawi się żadna negatywna informacja. Jeśli już zdarzyło nam się wypracować rysę na swoim wizerunku, należy jak najszybciej spłacić zobowiązanie i możemy liczyć na usunięcie negatywnych danych za pięć lat. Wtedy mamy szansę na posiadanie czystej historii kredytowej, pod warunkiem, że uregulujemy wszelkie należności jak najszybciej i od tej pory zawsze będziemy je spłacać w terminie. Czysta historia kredytowa jest więc  efektem sumienności i odpowiedzialności.

Historia kredytowa a zdolność kredytowa

Skoro wiemy już, czym jest historia kredytowa, warto zająć się kolejnym pojęciem z tego zakresu, a mianowicie zdolnością kredytową, która również jest nierozerwalnie związana ze staraniem się o kredyt. Termin odnosi się zarówno do osób prywatnych jak i firm i oznacza zdolność do spłacenia zaciągniętego zadłużenia i odsetek w ustalonym terminie. Zdolność kredytowa sprawdzana jest przed zaciągnięciem każdego kredytu czy pożyczki w celu ustalenia jego wiarygodności klienta w oczach banku czy innej instytucji finansowej. Zdolność kredytowa jest profesjonalnie badana poprzez przeprowadzenie analizy finansowej. Na zdolność do spłacenia kredytu wpływa wiele czynników. Do najważniejszych należą: wysokość dochodów, aktualne zobowiązania, w tym ich wysokość i ilość rat, jakie pozostały do spłaty oraz oczywiście pozytywna historia kredytowa.

21:45, poradykadrowe , BIK
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 listopada 2013

Współczesna bankowość jest gałęzią usług doskonale dopasowaną do wymagań i potrzeb klienta. Kredyty proponowane przez banki są w pełni dostosowane do odbiorców, każdy może skorzystać z produktu, który jest adresowany właśnie do niego. Banki oferują kredyty dla klientów indywidualnych i firm.

Kredyt dla studenta, rodziny, singla czy seniora

Klienci indywidualni mogą liczyć na produkty kierowane właśnie do nich. Popularne są kredyty dla studentów, rodzin, singli czy seniorów.

Kredyt dla studentów stale zyskuje na popularności. O taką pomoc finansową mogą starać się studenci studiów dziennych, zaocznych jak i uczestnicy studiów doktoranckich. Kredyt studencki wypłacany jest w 10 ratach w ciągu całego roku akademickiego. Wysokość jednej raty wynosi 600 złotych. Dla żaka jest to wysoka suma. Może bowiem opłacić mieszkanie czy akademik i korzystać ze studenckiego życia idąc do kina czy organizując ze znajomymi wycieczkę za miasto. Wielu studentów odkłada jednak pieniądze z kredytu, aby po obronie rozpocząć własną działalność gospodarczą. W przypadku kredytu studenckiego na uwagę zasługuje forma spłaty zadłużenia. Rozpoczęcie spłacania rozpoczyna się bowiem nie wcześniej niż dwa lata po ukończeniu studiów i trwa dwukrotnie dłużej niż pobierania kredytu. Rata kredytu jest dopasowana do zarobków studenta, nie może bowiem wynosić więcej niż 20% jego pensji. W przypadku trudnej sytuacji finansowej młodego człowieka, spłacanie kredytu może zostać zawieszone, ale nie na dłużej niż rok.

Na interesujące propozycje kredytów mogą liczyć również rodziny. Jednym z najpopularniejszych produktów tego typu jest kredyt mieszkaniowy, znany również jako projekt „Rodzina na swoim”. Dzięki takiej pomocy ze strony banku rodzina może o wiele szybciej zrezygnować z wynajmowanego mieszkania i kupić własne cztery kąty. To wspaniałe rozwiązanie dla rodzin z dziećmi jak i dla małżeństw, które dopiero oczekują na potomstwo. Do programu włączone są również osoby, które samotnie wychowują dzieci. Kolejną propozycją dla rodzin są kredyty samochodowe. Dzięki nim możliwe jest kupienie nowego lub używanego samochodu.

Bardzo nowoczesną propozycją banków są kredyty dla singli. Adresatami takich produktów są osoby, które z różnych względów wybrały życie w pojedynkę. Wielu singli uważa, że wzięcie kredytu w pojedynkę jest trudne. Owszem, ale na pewno nie jest niemożliwe. Obecnie banki oferują produkty adresowane właśnie do nich. Singiel może dziś wziąć kredyt hipoteczny czy wziąć udział w programie „Rodzina na swoim”. Warunkiem przyznania kredytu są oczywiście odpowiednio wysokie dochody. Single często korzystają również z oferty instytucji pozabankowych, oferujących wiele propozycji, doskonale dopasowanych do oczekiwań klientów.

Jakiś czas temu branie kredytu przez osobę dojrzałą było niezwykle rzadkie. Osoby starsze nie decydowały się już na pożyczanie pieniędzy, zazwyczaj satysfakcjonował ich stan obecny. Dziś wszystko się zmieniło, a seniorzy stali się bardzo aktywni na wielu polach. Chętnie dorabiają na emeryturze, poświęcają czas na podróże czy dokształcanie się poprzez uczestnictwo w różnorodnych kursach czy zajęciach na uniwersytetach trzeciego wieku. Kredyty dla seniorów udzielne są już przy bardzo niskim dochodzie, więc dostęp do nich jest coraz łatwiejszy. Na korzyść takiego rozwiązania przemawia również niskie oprocentowanie, elastyczne raty kredytu oraz udzielenie go na dowolny cel. Nieco trudniej osobie starszej jest otrzymać długoterminowy kredyt czy kredyt hipoteczny. Jeśli seniorowi marzy się kredyt na większą kwotę, zamiast rozłożenia spłaty na wiele lat można postarać się o spłacanie zadłużenia szybciej, ale z wyższą miesięczną ratą.

Kredyt dla firmy

Poza produktami dla klientów prywatnych, banki przygotowały również ciekawą ofertę dla firm. Przedsiębiorcy mogą liczyć na kredyty na rozpoczęcie działalności jak i te, za pomocą których możliwe jest finansowanie bieżącej działalności lub nowych inwestycji. Rosnącą popularnością cieszą się kredyty na start, adresowane do osób, pragnących założyć własną działalność. W wielu przypadkach bank zobowiązuje się do opłacania składek do ZUS przez określony czas. Takie odciążenie jest niezwykle pomocne dla firmy, zwłaszcza w początkowej fazie jej działalności. Wiele przedsiębiorstw decyduje się na wzięcie nowoczesnych kredytów inwestycyjnych na wspomagania działalności lub rozwój firmy. Staranie się o kredyt dla firmy związane jest z przygotowaniem profesjonalnego biznesplanu, który stanowi formę uzasadnienia starań o kredyt.

22:57, poradykadrowe , kredyty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 października 2013

Obraz statystycznego Polaka nie wygląda różowo. Nie zarabiamy dużo (mimo że średnia płaca wydaje się być dość atrakcyjna), pracujemy w oparciu o mało korzystne, tymczasowe kontrakty, nie posiadamy oszczędności, ale dużo pożyczamy. Mając na uwadze wszystkie te punkty nie powinien dziwić fakt, że firmy oferujące pożyczki pozabankowe rosną w siłę i zyskują na stale zwyżkującej popularności. Gdyby obraz Polaka rysowanego w statystycznych publikacjach wziąć na serio – wyszłoby z tego, że to chwilówka jest dla niego jedyną szansą na pozyskanie szybkiego i pewnego zastrzyku gotówki. Banki przecież nie udzielają kredytów osobom zatrudnionym w oparciu o „umowy śmieciowe”, bezrobotnym czy zadłużonym.

A parabanki? To właśnie z myślą o „takich”, odrzuconych przez tradycyjną bankowość klientach tworzą swoje propozycje. Ale to tylko jedna strona medalu... Okazuje się bowiem, że chwilówki przez internet (utożsamiane dotąd z pożyczkami dla bezrobotnych czy zadłużonych) to coraz mocniej doceniane i chętniej wykorzystywane także przez zatrudnionych etatowców propozycje finansowania potrzeb. Wszystko przez fakt, że chwilówki online to proste zasady, jasne procedury, zminimalizowana ilość koniecznych do spełnienia formalności, ogromna wygoda, wysoka przyznawalność i szybkość działania. Gdyby porównać chwilówkę udzielaną na „średnich” warunkach z najbardziej korzystnym, najmocniej preferencyjnym kredytem bankowym wyszłoby na jaw, że to właśnie pożyczki pozabankowe są propozycjami bardziej korzystnymi.

Chwilówki nie tylko pozwalają oszczędzić czas (przeznaczony – w przypadku starania się o bankowy kredyt – na kompletowanie wniosków i przygotowywanie aplikacji), ale i zminimalizować koszty (to przecież chwilówki przez internet, a nie bankowe kredyty udzielane są na rewolucyjny zerowy procent!). Wychodzi więc na to, że z chwilówki online korzystają z takim samym natężeniem osoby bezrobotne i zadłużone, jak i stosunkowo nieźle zarabiający etatowcy. Przytoczoną teorię potwierdzają same parabanki, które publikując oficjalne raporty udowadniają, że chwilówki przez internet to – po prostu – propozycje dobre dla każdego.

Statystyczny Polak to... biedny Polak! Najnowsze statystyki dotyczące płac i systemu zatrudnienia w Polsce obalają – z jednej strony – powtarzane od kilku lat mity, a z drugiej – rzucają nowe, mało optymistyczne światło na temat poziomu życia w kraju nad Wisłą. Okazuje się oto, że owiana złą sławą „umowa śmieciowa' to tak naprawdę problem marginalny. W rzeczywistości, w oparciu o mało perspektywiczne i ograniczające dostęp do (chociażby) socjalu kontrakty tymczasowe pracuje jedynie niewielki procent społeczeństwa – większość z nas to natomiast etatowcy. Sęk w tym, że niezbyt dobrze opłacani...

Owszem, średnia płaca krajowa jest dość zadowalająca. Niestety, statystyczne wyniki mają niewiele wspólnego z rzeczywistością – potwierdzają to chociażby raporty parabanków oferujących popularne chwilówki przez internet. Okazuje się bowiem, że wspomniane chwilówki – uznawane kiedyś za chwilówki dla bezrobotnych czy chwilówki dla zadłużonych – to jeden z najwyżej ocenianych i najczęściej wybieranych sposobów na pozyskanie szybkiego zastrzyku gotówki. Z chwilówki korzystają zarówno wspomniani bezrobotni czy osoby zmagające się z długami, jak i przywołani we wstępie etatowcy, a więc pracownicy, którzy (przynajmniej w teorii) nie powinni mieć problemu z zaciągnięciem bardziej opłacalnego kredytu bankowego.

Niestety, dla analityków zajmujących się rozpatrywaniem wniosków kredytowych sam fakt posiadania przez potencjalnego kredytobiorcy stałej umowy nie jest aspektem wiążącym. Banki, owszem, rzadko kiedy udzielają kredytów pracownikom zatrudnionym w oparciu o tymczasowe kontrakty. Jeszcze rzadziej, niestety, z propozycji kredytowania skorzystać mogą osoby zatrudnione na pełny etat, ale zarabiające dużo (jeśli nie bardzo dużo) poniżej statystycznej średniej. To właśnie tacy pracownicy – pozornie tylko honorowani etatowcy – najchętniej korzystają z chwilówki online, a więc z propozycji pożyczki udzielanej na wysoki procent, ale przyznawanej bez względu na rodzaj umowy czy wysokość miesięcznych dochodów.

poniedziałek, 14 października 2013

Legendarny BIK to prawdziwy postrach polskich kredytobiorców. Tyle tylko, że wiedza o działalności tej instytucji oraz o tym, co z niej wynika, jest wśród nas zaskakująco niska. A skutki tego bywają opłakane…

Skrót BIK oznacza Biuro Informacji Kredytowej. Jego zadaniem jest zbieranie i udostępnianie danych o historiach kredytowych klientów banków i Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. W powszechnej świadomości – to po prostu „czarna lista dłużników” na którą trafić można za najmniejsze nawet przewinienie (na przykład kilka dni opóźnienia w spłacie raty kredytu) i która skutecznie odcina dostęp do wszelkich usług finansowych.

To, że tak myślimy wynika w dużej mierze z… reklam i propagandy stosowanej przez pozabankowe firmy pożyczkowe. O tym jednak za chwilę.

Nie taki straszny BIK

Sam BIK powstał w 1997 roku z inicjatywy Związku Banków Polskich. Dzięki wprowadzeniu w życie stosownej ustawy możliwa stała się legalna wymiana danymi wszystkich kredytobiorców. Banki postanowiły z tego skorzystać, jednak – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie tylko po to, by skutecznie chronić swoje interesy. Bo z jednej strony – dzięki zebranym w rejestrze informacjom faktycznie łatwiej jest uniknąć udzielenia ryzykownej pożyczki, ale z drugiej strony – łatwiej jest także wychwycić potencjalnie najlepszych klientów! W bazach danych BIK gromadzone są bowiem zarówno informacje negatywne (długi, zaległości czy opóźnienia), jak i pozytywne – a więc na przykład o tym, że ktoś terminowo spłaca kilka kredytów. Te drugie zresztą stanowią przeważającą większość!

„Nie taki zatem BIK straszny, jak go malują” – można powiedzieć. W wielu artykułach, nie mówiąc już o reklamach, znajdziemy porady o tym, jak pożyczyć pieniądze „bez BIK” i jak uniknąć sprawdzenia historii kredytowej w BIK. Tymczasem często ta instytucja może okazać się naszym największym… sojusznikiem na drodze do pozyskania kredytu! Dlaczego?

Po kredyt z BIK

Wyobraźmy sobie sytuację, w której „przeciętny Kowalski”, zarabiający nieco poniżej średniej krajowej, zaciąga najpierw jeden, a potem drugi kredyt ratalny. Do tego otrzymuje odnawialny limit kredytowy w koncie i wreszcie uzyskuje krótkoterminową pożyczkę przy okazji świąt. Chociaż dziś wszystkie należności spłacane są w terminie, to pół roku temu – zwracając świąteczną „chwilówkę” – nasz Kowalski miał „małe potknięcie”. Przejściowe problemy finansowe sprawiły, że pojawiło się miesięczne opóźnienie w spłacie.Pożyczki bez BIK

Minął jakiś czas i pora wybrać się z rodziną na wakacje. Kowalski znów decyduje się zaciągnąć krótkoterminowy kredyt. Wybiera się do „swojego” banku, ale do domu wraca głęboko rozczarowany – odmówiono mu bowiem pożyczki, argumentując to… otrzymaniem informacji z BIK. Co wówczas robi nasz bohater?

Zapewne przypomina sobie wszystkie reklamy, w których „straszono” go BIK. W związku z tym po gotówkę udaje się do jednej z prywatnych, pozabankowych firm, które oferują „szybkie pożyczki bez BIK”. Pieniądze otrzymuje, na urlop wyjeżdża, a potem… Potem nagle okazuje się, że „darmowa” pożyczka kosztuje bardzo drogo, a jej spłata przysparza wielu problemów. Trzeba więc zaciągnąć kolejną, a czasem jeszcze następną, by spłacić zobowiązania. To doskonała droga do wpadnięcia w – jakże przecież niebezpieczną – pętlę zadłużenia.

Tymczasem to właśnie ten „straszny BIK” mógł okazać się nie wrogiem, lecz sprzymierzeńcem Kowalskiego. Być może bank, który odmówił udzielenia kredytu, po prostu stosuje politykę, według której nie może udzielić kolejnej pożyczki klientowi o określonych dochodach lub uznał, że kwota aktualnych zobowiązań jest zbyt wysoka? Najczęściej wystarczy zwyczajnie udać się do banku konkurencyjnego. Czasem już samo to wystarczy – analitycy widząc w BIK, że potencjalny klient regularnie spłaca zadłużenie w innych bankach, traktują go z większym zaufaniem, zaś w takiej sytuacji opóźniona spłata jednego z zadłużeń może nawet być atutem. Świadczy bowiem o tym, że klient okazuje się rzetelny pomimo chwilowych problemów!

„BIK-paranoja”

Spiralę strachu przed Biurem Informacji Kredytowej nakręciły dwa zjawiska: zwykły brak wiedzy oraz intensywna reklama pozabankowych instytucji finansowych. To pierwsze objawia się w licznych artykułach, obiegowych opiniach i plotkach w których ludzie po prostu mylą BIK z istniejącymi kiedyś – owianymi bardzo złą sławą – „czarnymi listami” dłużników publikowanymi przez mniej lub bardziej szemrane firmy windykacyjne. To drugie natomiast, to po prostu znany z podstaw marketingu mechanizm, który polega na tym, że wspólny „wróg” doskonale jednoczy i napędza do działania: skoro BIK jest „batem na dłużników”, a my go nie stosujemy, to warto u nas pożyczać!

W efekcie – kredytobiorca traci, bank traci i często traci także firma pożyczkowa, do której trafiają klienci nie będący w stanie spłacać zadłużenia na warunkach znacznie bardziej uciążliwych od bankowych!

A przecież nie jestem w BIK!

Pytanie „dlaczego nie dostałem pożyczki skoro nie jestem w BIK?” powtarza się wyjątkowo często. Tymczasem kryje się za nim pewien paradoks związany również z niezrozumieniem celu i sposobu działania tej instytucji.

Otóż nieobecność w BIK faktycznie może być utrudnieniem w uzyskaniu kredytu. Jako się rzekło – Biuro Informacji Kredytowej gromadzi przede wszystkim informacje pozytywne, a skoro takich nie ma, to analitycy bankowi mają prawo przypuszczać, że potencjalny klient albo w ogóle nie korzystał wcześniej z kredytów (nie zna go więc żaden bank, zatem nie jest klientem sprawdzonym, a co za tym idzie wiarygodnym) lub też jego starania o kredyt już wcześniej zostały odrzucone, ale stosowna informacja jeszcze do rejestru nie trafiła. W takiej sytuacji rzeczywiście otrzymanie kredytu jest mało prawdopodobne.

Druga strona tego medalu to problem z tak zwanymi „chwilówkami” zaciąganymi w prywatnych firmach, które bankami nie są. Często szczycą się one tym, że „zła historia” w BIK nie jest przeszkodą w udzieleniu pożyczki lub że historia pożyczkobiorcy w BIK nie jest w ogóle sprawdzana. Kiedy – mimo takich zapewnień – pożyczki nie dostajemy, pojawia się zaskoczenie. 

Otóż oprócz BIK w Polsce funkcjonuje co najmniej kilka innych podobnych rejestrów, tak zwanych BIG-ów (Biur Informacji Gospodarczej lub Banków Informacji Gospodarczej). Działają one na podstawie zupełnie innych uregulowań prawnych i faktycznie gromadzą przede wszystkim „złe dane”. W przeciwieństwie do BIK-u jednak nie są to tylko dane o kredytach, ale także na przykład o niezapłaconych rachunkach za telefon, opóźnieniach w zapłacie faktur czy nawet mandatach w prywatnej komunikacji! Większość instytucji finansowych współpracuje z co najmniej jednym takim rejestrem. I często okazuje się, że ktoś, kto przecież historię kredytową ma „czystą”, pożyczki nie otrzyma, ponieważ 8 lat wcześniej nie zapłacił odsetek od przeterminowanego mandatu za złe parkowanie…

Nie warto zatem bać się BIK-u, za to warto płacić w terminie mandaty. Bo rynek kredytowy nie jest wcale aż tak nieprzyjazny, jak może nam się czasem wydawać.

środa, 02 października 2013

Ogólna dostępność kredytów i pożyczek, mocne promocje i perswazyjne reklamy – z jednej strony – otwierają przed nami świat produktów i usług finansowych, a z drugiej – wprowadzają bardzo niebezpieczny zamęt. Bo lubimy pożyczać. A do tego – pożyczamy chętnie, często i coraz więcej. Sęk w tym, że w natłoku tak licznych możliwości nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, „kto jest kto” w tym ofertowo-marketingowym rozgardiaszu.Pożyczki w SKOK

Statystyki opisujące stan naszych portfeli są co najmniej mało optymistyczne. Według ujawnionych danych NBP – analiz określających stan finansów Polaków pod koniec pierwszego kwartału 2013 roku – wartość zadłużenia osób prywatnych w złotówkowych kredytach konsumpcyjnych wzrosła do prawie 130 miliardów zł (skok o niemal 440 milionów zł). Analitycy wskazują, że to nie koniec. Po prostu – lubimy pożyczać!

I żeby nie było – w pożyczaniu sensu stricte nie ma nic złego. O ile oczywiście pożyczamy racjonalnie i regularnie spłacamy swoje zaległości. Niestety, pędzący konsumpcjonizm, żądza posiadania i mania kupowania – wszystkie te czynniki wpływają na fakt, że coraz częściej i chętniej się zadłużamy, korzystając przy tym zarówno z ofert tradycyjnych banków i SKOKów, jak i mocno promowanych parabanków.

To te ostatnie, jak wskazują specjaliści rynku, są najbardziej odpowiedzialne za wzrost zainteresowania produktami finansowymi. Nachalne spoty promocyjne kreują przed nami nową, różową rzeczywistość, w której oczekiwana pożyczka udzielana jest nam na podstawie krótkiego wniosku, a pieniądze wpływają na konto nawet w przeciągu kilku minut od uzupełnienia dostępnej online aplikacji.

Krok za reklamującymi się z pompą instytucjami finansowymi idą banki tradycyjne, które ustami znanych aktorów namawiają „Bierz co chcesz” i proponują coraz bardziej okazyjne (a przynajmniej – w reklamowej teorii bardzo opłacalne i dostępne na wyciągnięcie ręki) kredyty przyznawane na wszystko: od zakupu mieszkania począwszy, przez inwestycję w nowe cztery kółka, a na pokryciu bieżących długów skończywszy.

1 , 2 , 3 , 4